Szkoła w PRL była lepsza? 63 proc. piętnastolatków uważa, że dzisiejsza szkoła słabo przygotowuje do życia
„Za moich czasów to była prawdziwa szkoła. Nauczyciel wymagał, trzeba było znać tabliczkę mnożenia, daty historyczne i wiersze na pamięć. Dzisiaj uczniowie mają komputery, internet i sztuczną inteligencję, a mimo to coraz mniej potrafią”. Takie opinie regularnie pojawiają się w rozmowach o edukacji. Szczególnie często powtarzają je osoby, które chodziły do szkoły w latach 60., 70. i 80.
Czy rzeczywiście kiedyś uczono lepiej? Dawna szkoła kojarzy się z dyscypliną, wymaganiami i szacunkiem do nauczyciela. Dzisiejsza ma z kolei dostęp do technologii, nowoczesnych materiałów i wiedzy z całego świata. Jest jednak pewien problem: najnowsze wyniki badania PISA pokazują, że aż 63 proc. polskich piętnastolatków uważa, że szkoła niewiele zrobiła, aby przygotować ich do dorosłego życia. Co ciekawe, pod względem wyników z matematyki, czytania i nauk przyrodniczych polscy uczniowie nadal znajdują się w europejskiej czołówce.
Czy zatem szkoła jest dzisiaj lepsza, ale uczniowie bardziej niezadowoleni? A może dawniej wymagano więcej, lecz niekoniecznie uczono lepiej?
Sprawdź również: ZUS wyliczył zerowy kapitał początkowy? Sprawdź, co możesz zrobić
Szkoła w PRL: więcej dyscypliny, ale także wychowanie zgodne z ideologią państwa
Wspomnienia o szkole z czasów PRL często koncentrują się na wymagających nauczycielach, regularnym odpytywaniu i konieczności opanowania dużej ilości materiału. W wielu szkołach duże znaczenie miały systematyczność, pamięciowe przyswajanie wiedzy i podporządkowanie się obowiązującym zasadom. Nie oznacza to jednak, że przez cały okres PRL funkcjonował jeden identyczny model szkoły. Inaczej wyglądała edukacja w pierwszych latach powojennych, inaczej w latach 60., a jeszcze inaczej pod koniec lat 80. Zmieniały się programy, podręczniki i warunki nauki. Wiele zależało również od konkretnej szkoły i nauczyciela.
Jest jednak coś, o czym w nostalgicznych wspomnieniach często się zapomina. Szkoła w PRL nie była instytucją całkowicie niezależną od polityki państwa. Dobrym przykładem jest ustawa o rozwoju systemu oświaty i wychowania z 15 lipca 1961 roku. W jej założeniach zapisano, że system kształcenia ma przygotowywać między innymi „świadomych budowniczych socjalizmu”. W artykule pierwszym wskazano również, że szkoły powinny wychowywać uczniów w duchu socjalistycznej moralności i socjalistycznych zasad współżycia społecznego.
Nie była to wyłącznie deklaracja na papierze. Badania historyczne dotyczące podręczników szkolnych z okresu PRL pokazują, że treści historyczne podlegały ideologicznej selekcji. Sposób przedstawiania wydarzeń i postaci zależał od obowiązującej narracji politycznej. Nasilenie tego zjawiska zmieniało się w poszczególnych dekadach, ale wpływ ideologii na nauczanie historii jest dobrze udokumentowany.
Nie oznacza to, że każdy nauczyciel bezrefleksyjnie przekazywał propagandę albo że uczniowie nie zdobywali rzetelnej wiedzy. Wielu pedagogów wykonywało swoją pracę z ogromnym zaangażowaniem. Nie zmienia to jednak faktu, że system edukacji miał również zadanie wychowywania młodych ludzi zgodnie z ideologią ówczesnego państwa. Warto więc zadać pytanie: czy można mówić o lepszej szkole, jeśli część przekazywanej wiedzy historycznej była podporządkowana politycznym założeniom?
Sprawdź również: Renta wdowia od 2027 roku wzrośnie. O ile więcej dostaną wdowy i wdowcy?
Czy dawniej naprawdę uczono więcej? Pamięć i dyscyplina to nie to samo co wiedza
Wielu absolwentów szkół z czasów PRL pamięta konieczność zapamiętywania dat, definicji, wzorów i długich fragmentów tekstów. Uczniowie byli często regularnie odpytywani, a sprawdziany wymagały opanowania materiału z podręcznika. Taki model miał swoje zalety. Powtarzanie utrwala podstawową wiedzę, a systematyczna praca pomaga opanować umiejętności, które przydają się przez całe życie. Trudno też zaprzeczyć, że znajomość tabliczki mnożenia, zasad ortografii czy podstaw historii jest ważna bez względu na epokę.
Problem zaczyna się wtedy, gdy liczbę zapamiętanych informacji uznaje się za miarę jakości całego wykształcenia. Uczeń, który potrafi wyrecytować definicję, niekoniecznie rozumie opisywane zjawisko. Znajomość kilkudziesięciu dat nie musi oznaczać umiejętności samodzielnej oceny historycznych wydarzeń. Można też świetnie opanować schemat rozwiązywania zadań, a jednocześnie mieć problem z zastosowaniem wiedzy w nietypowej sytuacji.
Współczesna edukacja deklaruje większy nacisk na rozumienie, samodzielne myślenie, współpracę i praktyczne wykorzystywanie wiedzy. To słuszny kierunek, ale nie oznacza, że zapamiętywanie podstawowych informacji przestało mieć znaczenie. Właśnie tutaj tkwi jeden z problemów całej dyskusji. Gdy ktoś mówi, że dawniej uczono lepiej, często ma na myśli, że dawniej więcej wymagano, nauczyciel miał większy autorytet, a uczeń musiał być bardziej zdyscyplinowany. To jednak nie jest dokładnie to samo, co stwierdzenie, że absolwenci dawnych szkół posiadali większą wiedzę i lepiej radzili sobie z problemami.
Sprawdź również: Co trzeci pracownik 45+ był pomijany przy awansie. Co ujawnił raport GeeX?
Dzisiejsza szkoła wypada dobrze w międzynarodowych badaniach. Jest jednak poważny problem
Współczesna edukacja ma dostęp do narzędzi, których wcześniejsze pokolenia nie znały. Uczniowie korzystają z internetu, bibliotek cyfrowych, filmów edukacyjnych i interaktywnych materiałów. Informacje, których dawniej trzeba było szukać w kilku książkach, można dziś znaleźć w ciągu kilku minut.
Czy przekłada się to na lepsze wyniki? Warto przyjrzeć się badaniu PISA 2025.
Polski raport z najnowszej edycji opublikowano 8 września 2026 roku. W Polsce w badaniu uczestniczyło 7103 piętnastolatków ze 217 szkół. Sprawdzano między innymi umiejętności matematyczne, rozumienie tekstu i rozumowanie w naukach przyrodniczych.
Wyniki polskich uczniów były następujące:
| Dziedzina | Polska | Średnia UE | Średnia OECD |
|---|---|---|---|
| Nauki przyrodnicze | 495 pkt | 476 pkt | 482 pkt |
| Matematyka | 484 pkt | 460 pkt | 463 pkt |
| Rozumienie tekstu | 482 pkt | 451 pkt | 461 pkt |
Polscy piętnastolatkowie osiągnęli wyniki wyraźnie powyżej średnich dla UE i OECD. Wśród krajów Unii Europejskiej lepsze wyniki w poszczególnych dziedzinach osiągnęło tylko kilka państw. Nie wygląda to więc na obraz całkowitej zapaści edukacji, o której czasem można przeczytać w internecie. Jest jednak druga strona tych wyników.
W badaniu PISA 2025 aż 26 proc. polskich uczniów osiągnęło w matematyce wyniki poniżej drugiego poziomu umiejętności. W rozumieniu tekstu było to 24 proc., a w naukach przyrodniczych – 20 proc. Poziom drugi jest traktowany jako istotny próg podstawowych umiejętności potrzebnych do sprawnego funkcjonowania w społeczeństwie.Oznacza to, że mimo dobrych wyników na tle innych krajów spora grupa piętnastolatków nie osiąga podstawowego poziomu w przynajmniej jednej z badanych dziedzin. Nie można więc powiedzieć, że problem jakości kształcenia został rozwiązany.
63 proc. uczniów uważa, że szkoła słabo przygotowała ich do dorosłego życia
Jeszcze ciekawsze od samych wyników testów są odpowiedzi uczniów dotyczące tego, jak oceniają swoją szkołę. W PISA 2025 aż 63 proc. polskich piętnastolatków zgodziło się ze stwierdzeniem, że szkoła niewiele zrobiła, aby przygotować ich do dorosłego życia po jej ukończeniu. Dla porównania średnia UE wyniosła 52 proc., a OECD – 49 proc.
Jeszcze bardziej niepokojąco wygląda odpowiedź na inne pytanie. 38 proc. polskich piętnastolatków zgodziło się ze stwierdzeniem, że szkoła okazała się stratą czasu. W Unii Europejskiej taki pogląd wyraziło 26 proc. uczniów, a w krajach OECD – 24 proc. To nie jest dowód na to, że szkoła rzeczywiście jest stratą czasu. Są to deklaracje uczniów, a nie obiektywna ocena programu nauczania. Trudno jednak zignorować fakt, że tak wielu młodych ludzi nie widzi wyraźnego związku między tym, czego uczy się w szkole, a przygotowaniem do dorosłości.
Podobny rozdźwięk widać w stosunku do samego uczenia się. 59 proc. polskich piętnastolatków zadeklarowało, że lubi uczyć się nowych rzeczy. W krajach UE było to 67 proc., a w OECD – 69 proc. Można więc mieć dobre wyniki testów i jednocześnie nie przekonać uczniów, że nauka jest przydatna. To istotna słabość współczesnej edukacji, której nie da się wyjaśnić samym dostępem do smartfonów czy mediów społecznościowych.
Dawna szkoła miała większy autorytet. Czy oznacza to, że lepiej uczyła?
W wielu wspomnieniach powraca obraz nauczyciela, którego decyzji się nie podważało. Rodzice często stawali po stronie szkoły, a uwaga w dzienniczku czy słaba ocena mogły oznaczać poważne konsekwencje w domu. Taki model sprzyjał utrzymaniu dyscypliny. Nie należy jednak mylić porządku na lekcji z wysoką jakością nauczania. Uczeń, który milczy, wykonuje polecenia i nie sprzeciwia się nauczycielowi, nie musi być uczniem, który rozumie materiał i rozwija samodzielność.
Większy autorytet nauczyciela mógł pomagać w prowadzeniu lekcji, ale mógł też utrudniać zgłaszanie problemów, zadawanie niewygodnych pytań czy przyznawanie się do trudności. W szkołach, w których dominował strach przed oceną i karą, posłuszeństwo łatwo stawało się ważniejsze niż ciekawość. Dzisiejsza szkoła deklaruje większą dbałość o indywidualne potrzeby ucznia, rozwijanie samodzielności i umiejętność współpracy. Nie zawsze udaje się to osiągnąć w praktyce. Przeciążenie nauczycieli, liczne klasy i problemy organizacyjne sprawiają, że idea indywidualnego podejścia często przegrywa z codzienną rzeczywistością.
Nie można jednak uznać, że powrót do bezwzględnego posłuszeństwa byłby rozwiązaniem. Autorytet nauczyciela powinien wynikać z wiedzy, umiejętności i sposobu prowadzenia lekcji, a nie z samego faktu, że uczeń nie ma prawa się sprzeciwić.
Szkoła dawniej i dziś – co rzeczywiście można porównać?
Porównywanie obu systemów wymaga ostrożności. Zmieniły się programy, warunki życia, dostęp do informacji, oczekiwania wobec absolwentów i sama organizacja szkolnictwa.
| Obszar | Szkoła w PRL | Współczesna szkoła |
|---|---|---|
| Dyscyplina | Większy nacisk na podporządkowanie i hierarchię | Większy nacisk na podmiotowe traktowanie ucznia |
| Nauka | W wielu szkołach duże znaczenie miało zapamiętywanie materiału | Większy nacisk programowy na zastosowanie wiedzy i kompetencje |
| Dostęp do informacji | Podręczniki, biblioteki i ograniczone źródła | Internet, materiały cyfrowe i dostęp do wielu źródeł |
| Wychowanie | Oficjalne cele edukacji uwzględniały ideologię socjalistyczną | Programy odwołują się do kompetencji i samodzielności ucznia |
| Relacja z nauczycielem | Zwykle bardziej hierarchiczna | Większy nacisk na współpracę, choć zależy to od szkoły i pedagoga |
| Główne wyzwania | Ograniczenia systemowe, cenzura, ideologizacja części treści | Przeciążenie, motywacja, rozproszenie uwagi i praktyczna użyteczność nauki |
Nie da się na tej podstawie uczciwie przyznać zwycięstwa jednej epoce. Zestawienie pokazuje raczej, że szkoła miała inne zadania, inne narzędzia i inne ograniczenia.
Warto również pamiętać, że badanie PISA nie daje możliwości bezpośredniego porównania obecnych uczniów z tymi, którzy chodzili do szkoły w latach 60., 70. czy 80. Pierwsza edycja PISA odbyła się w 2000 roku. Nie mamy więc porównywalnych wyników, które pozwoliłyby stwierdzić, że przeciętny uczeń z czasów PRL miał większą wiedzę niż dzisiejszy piętnastolatek.
Czy naprawdę chcielibyśmy wrócić do szkoły z czasów PRL?
Wspomnienia o dawnej szkole mają swoje uzasadnienie. Wielu ludzi ceni nauczycieli, którzy wymagali systematycznej pracy, pilnowali podstawowych umiejętności i potrafili przekazać wiedzę. Takie podejście nadal może być wartościowe. Nie oznacza to jednak, że trzeba idealizować cały system. Szkoła w PRL była częścią państwa, które oficjalnie określało ideologiczne cele wychowania. W części przedmiotów treści nauczania podlegały politycznej selekcji, a hierarchiczna relacja nauczyciel–uczeń nie zawsze sprzyjała samodzielności.
Z kolei współczesna szkoła ma zdecydowanie większe możliwości dostępu do wiedzy i osiąga dobre wyniki międzynarodowe. Nie potrafi jednak przekonać dużej części uczniów, że przygotowuje ich do dorosłego życia. To problem, którego nie powinno się zamiatać pod dywan, tłumacząc wszystko zmieniającym się światem. Zdanie „kiedyś uczono lepiej” jest więc zbyt dużym uproszczeniem. Można powiedzieć, że dawniej częściej wymagano pamięci, dyscypliny i podporządkowania. Nie można jednak na tej podstawie uznać, że absolwenci szkół PRL byli lepiej wykształceni.
Podobnie nie wystarczy pokazać wysokich wyników PISA, aby uznać, że dzisiejsza szkoła dobrze przygotowuje młodych ludzi do życia. Jeżeli 63 proc. piętnastolatków deklaruje, że szkoła niewiele zrobiła w tym kierunku, mamy do czynienia z problemem, którego nie rozwiąże kolejny podręcznik ani nowa tablica interaktywna. Być może prawdziwe pytanie nie brzmi, czy lepsza była szkoła w PRL, czy ta dzisiejsza. Powinno brzmieć: dlaczego mimo zupełnie innych warunków i możliwości wciąż tak trudno stworzyć szkołę, która jednocześnie wymaga, uczy myślenia i przygotowuje do samodzielnego życia?
Źródła i materiały:
- Ministerstwo Edukacji Narodowej – wyniki polskiego raportu PISA 2025
- Ustawa z 15 lipca 1961 r. o rozwoju systemu oświaty i wychowania
- Rafał Roguski – Polskie powstania narodowe w podręcznikach szkolnych okresu PRL (wybrane przykłady), „Pamięć i Sprawiedliwość”, 2024
- Instytut Badań Edukacyjnych – informacje o badaniu PISA
